Stella Sacco, była główna scenarzystka w Saber Interactive, napisała na Bluesky, że została zastąpiona przez ChatGPT przy pracy nad Rideshare "Stimulator", nową grą taksówkarską studia. Saber zaprzeczyło. Potem CEO firmy, Matt Karch, opublikował oświadczenie, w którym oskarżył ją o złamanie umowy o poufności, jednocześnie podtrzymując, że nikt nikogo nie zastąpił sztuczną inteligencją. Trudno o bardziej sprzeczny komunikat wystosowany przez jedną firmę w jednym dniu.
Dwie wersje tej samej historii
Sacco twierdzi, że jej rola przy Rideshare "Stimulator" zakończyła się, gdy AI zaczęło generować dialogi pasażerów, które wcześniej pisała ona i jej zespół. Saber Interactive odpowiedziało oficjalnym stanowiskiem: żaden scenarzysta nie został zastąpiony sztuczną inteligencją, ani przy tej grze, ani przy żadnej innej. Studio dodało, że fabuła Rideshare została napisana w całości przez ludzi, a zespół scenarzystów Sabera potroił się od 2023 roku, co ma świadczyć o rosnącej, nie malejącej roli ludzi w tym dziale.
Gra faktycznie zawiera eksperymentalny tryb wykorzystujący generatywną AI, uzasadniony przez studio w charakterystyczny sposób: liczba pasażerów w grze jest nieskończona, więc nie da się napisać dla każdego z nich osobnej, ręcznie tworzonej historii. To argument, który brzmi rozsądnie w oderwaniu od kontekstu, tyle że nie odpowiada wprost na to, o co oskarżyła firmę Sacco: nie chodzi o to, czy AI generuje treści dla masowych, powtarzalnych pasażerów, tylko o to, czy zastąpiło konkretną osobę na konkretnym stanowisku.
Oświadczenie, które pogorszyło sprawę
Zamiast trzymać się jednej, spójnej linii obrony, CEO Matt Karch wydał osobne, wojownicze oświadczenie skierowane bezpośrednio przeciwko Sacco, zarzucając jej złamanie umowy o poufności samym faktem publicznego mówienia o warunkach swojego odejścia. To posunięcie, które w praktyce eskaluje spór zamiast go gasić: zamiast jednego, spokojnego dementi od studia, mamy teraz też osobisty atak od osoby na szczycie firmy, wymierzony w byłą pracowniczkę, która i tak już opowiedziała swoją wersję publicznie.
Z perspektywy PR to błąd, który sam sobie firma zafundowała. Dementi w sprawie zastąpienia scenarzystki przez AI mogło pozostać jednym akapitem, spokojnym i rzeczowym. Grożenie byłej pracowniczce łamaniem NDA za mówienie o własnym doświadczeniu, w dodatku po tym, jak już wcześniej ujawniła je publicznie, tylko potwierdza dokładnie ten typ zachowania korporacji, o którym pracownicy branży gier narzekają od lat: milczeć albo zostać ukaranym za mówienie prawdy.
Czym w ogóle jest Rideshare "Stimulator"
Grę zapowiedziano dopiero pod koniec lipca 2026 roku jako wspólny projekt Saber Interactive i studia UNIGINE, na PS5, Xbox Series i PC. Pomysł jest prosty: gracz prowadzi własną firmę taksówkarską w fikcyjnym mieście Ottoberg, wozi losowych pasażerów, z których każdy ma swoją, krótką historię, czasem wciągającą, czasem śmieszną, czasem po prostu dziwną. Format zakłada dziesiątki, może setki takich mikro-historii, co samo w sobie tłumaczy, czemu studio w ogóle sięgnęło po generatywną AI, ręczne pisanie osobnego scenariusza dla każdego losowego pasażera na taką skalę byłoby zwyczajnie niewykonalne w rozsądnym budżecie.
Problem w tym, że to uzasadnienie, nawet jeśli szczere, nie odpowiada na konkretny zarzut Sacco. Ona nie mówi o pasażerach generowanych masowo, tylko o swojej roli głównej scenarzystki, czyli osoby odpowiedzialnej za ton, strukturę i jakość całości, nie za pojedyncze linijki dialogu dla losowego NPC-a numer 4000.
Dlaczego to akurat teraz boli bardziej
Ten spór trafia w moment, w którym branża gier jest wyjątkowo czuła na temat generatywnej AI w produkcji kreatywnej. Nie chodzi tylko o obawy o miejsca pracy, ale o to, że studia regularnie zapewniają graczy, że dana gra jest "napisana przez ludzi", jednocześnie po cichu wdrażając narzędzia, które realnie zmieniają, ile ludzkiej pracy stoi za finalnym produktem. Kiedy jedna była pracowniczka publicznie mówi co innego niż oficjalne stanowisko studia, gracze i dziennikarze nie mają dobrego sposobu, żeby zweryfikować, która wersja jest bliższa prawdzie, poza wiarą w jedną lub drugą stronę.
Rideshare "Stimulator" miało być lekką, absurdalną grą o prowadzeniu taksówki po mieście Ottoberg, pełną dziwacznych pasażerów i ich historii. Zamiast premierowego materiału o samej grze dostajemy teraz spór o to, kto ją właściwie napisał, i to jeszcze zanim gra trafiła na rynek. Dla studia to najgorszy możliwy sposób na zbudowanie rozgłosu przed premierą, kontrowersja, którą samo sobie eskalowało własnym oświadczeniem.





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.