SPAWNSY
GearWyróżnione

Mozos MKIT-STUDIO-PRO, recenzja. Metalowy mikrofon USB i XLR za około 270 zł, który wygląda drożej, niż kosztuje

Metalowy korpus, USB-C i XLR, a do tego panel dotykowy z podświetlonymi przyciskami. Sprawdzamy, co w mikrofonie za 269,99 zł działa na co dzień, jak brzmi przez USB i przez interfejs audio i jak wypada obok Fifine AM8.

8.5/10
Ocena redakcjiMozos MKIT-STUDIO-PRO
AutorKamaRedakcja SPAWNSY
Publikacja30 września 2026
Czytanie6 min
SekcjaGear
Wyświetlenia838
Udostępnij
Mozos MKIT-STUDIO-PRO, recenzja. Metalowy mikrofon USB i XLR za około 270 zł, który wygląda drożej, niż kosztuje

Na Discordzie Mozos MKIT-STUDIO-PRO brzmi jak konkurencja, która zaczyna się od 700 zł, a kosztuje 269,99 zł. Od razu zastrzeżenie: Discord ma zaawansowane filtry, które wyrównują różnice między mikrofonami, dlatego sprawdzaliśmy go też w programach audio. Ciepłe, czyste brzmienie zostało tam z nim samym.

Wyglądem chce przypominać droższe mikrofony Shure z rodziny MV7. Walec zawieszony w widełkach z dwiema radełkowanymi gałkami, na górze pasek z przyciskami dotykowymi. To mikrofon dynamiczny o charakterystyce kardioidalnej, który łączy się przez USB-C albo XLR, a do odsłuchu w słuchawkach ma wyjście jack 3,5 mm. Przez USB działa bez sterowników, wystarczy go wpiąć. Producent podaje pasmo 50 Hz do 20 kHz, a w komplecie jest żelazny statyw regulowany od 230 do 325 mm.

Metal, który czuć w dłoni

Korpus jest metalowy, ciężki i dobrze spasowany. Po wyglądzie nie zgadłbyś, że kosztuje mniej niż 270 zł, raczej dałbyś mu sporo więcej. To pierwsze, co wyróżnia go z tej półki cenowej.

Statywu z pudełka nie używaliśmy. Mikrofon wisiał na ramieniu Mozos SB37, które mamy od lat, i 581 g nie sprawiło mu żadnego kłopotu. Statyw z zestawu jest żelazny, waży 1,14 kg i reguluje się od 230 do 325 mm. Kto zamierza z niego korzystać, niech sprawdzi na swoim biurku, czy przy najniższym ustawieniu mikrofon nie zasłoni mu monitora. W naszej opinii ramię mikrofonowe powinno być nieodzownym elementem zestawu i użytkownikom stricte komputerowym polecamy zaopatrzyć się w takie ramię: daje dodatkowy komfort, a Mozos ma w ofercie stosunkowo tanie ramiona.

Jak brzmi

Ciepło i czysto, tak da się to opisać najkrócej. Mówiliśmy z odległości 25-30 cm, a wzmocnienie ustawialiśmy tak, żeby było nas dobrze słychać i żeby mikrofon nie łapał szumów z pokoju. Dynamik z kardioidą lubi być blisko ust i dobrze wycina to, co dzieje się z boku i z tyłu, dlatego przy tej odległości hałas tła nie sprawia kłopotu.

Osobnego popfiltra nie używaliśmy i nie brakowało go. Mikrofon dobrze radzi sobie z głoskami wybuchowymi, czyli „p" i „b", które przy zbyt mocnym podmuchu potrafią uderzyć w kapsułę jak głuche stuknięcie. Przy naszych 25-30 cm nic takiego nie było słychać.

Na co dzień rozmawiamy na komunikatorach i tam robi największe wrażenie. Na Discordzie Mozos brzmi jak konkurencja od 700 zł, ale trzeba pamiętać, że Discord pomaga: ma zaawansowane filtry, które czyszczą sygnał i zacierają część różnic między mikrofonami. Dlatego drugi sprawdzian robiliśmy w programach audio, bez pośredników, i tam mikrofon też trzyma ciepły, czysty charakter.

Jeśli nagrywasz dziś głos przez mikrofon ze słuchawek, jak ten z naszej recenzji JLab Daybreak Wireless, to naturalny następny krok.

Dlaczego dynamik, a nie pojemnościowy

Wiele tanich mikrofonów USB do streamów to pojemnościaki. Łapią więcej szczegółów, ale łapią też wszystko wokół: klawiaturę, wentylator w komputerze, echo od gołej ściany. W pokoju, którego nie wygłuszałeś, to prosta droga do nagrań, w których słychać pokój bardziej niż głos.

Mikrofon dynamiczny działa odwrotnie. Jest mniej czuły, więc nie zbiera dalekich dźwięków, a kardioida wycina to, co dzieje się z boku i z tyłu. Ceną jest konieczność mówienia blisko, ale 25-30 cm to odległość, w której i tak siedzi się przy komputerze. Dlatego dynamik dobrze pasuje do zwykłego pokoju z biurkiem i klawiaturą.

Odległość i efekt zbliżeniowy

Każdy mikrofon z kardioidą ma efekt zbliżeniowy: im bliżej ust, tym więcej basu. Z kilku centymetrów głos robi się gruby i radiowy, z kilkunastu bardziej neutralny. My mówimy z 25-30 cm i przy tej odległości brzmienie opisujemy jako ciepłe i czyste.

Chcesz sprawdzić to na własnym głosie? Nagraj to samo zdanie z trzech odległości i porównaj. Zmiana o kilka centymetrów zmienia charakter dźwięku bardziej niż jakikolwiek suwak w programie. Najczęstszy błąd początkujących to mówienie za daleko: trzeba wtedy podkręcać wzmocnienie i razem z głosem rosną szumy.

USB czy XLR: co robi interfejs

Sprawdziliśmy oba połączenia: USB prosto w Windowsie i XLR w interfejsie Focusrite Scarlett Solo 4. generacji. Po XLR mikrofon brzmi wyraźnie lepiej, ale tak jest w każdym mikrofonie, który ma i USB, i XLR. Przy USB dźwięk przetwarza elektronika w samym mikrofonie: przetwornik i prosty przedwzmacniacz. Przy XLR mikrofon oddaje analogowy sygnał, a pracę wykonują przedwzmacniacz i przetwornik interfejsu.

Różnicę najłatwiej usłyszeć na nagraniu. Poniżej dwa fragmenty z kanału Grzegorza Rycko na YouTube, nagrane tym samym mikrofonem: najpierw USB, potem XLR. Kanał nie jest w żaden sposób powiązany ze SPAWNSY.

Mikrofony dynamiczne mają niski poziom wyjściowy i lubią mocne przedwzmacniacze. Scarlett Solo 4. generacji ma według specyfikacji Focusrite zakres wzmocnienia mikrofonowego 57 dB, a dynamik nie potrzebuje zasilania phantom 48 V.

Jeśli masz interfejs, podłącz XLR i tyle. Jeśli nie, na USB da się spokojnie zacząć, a mikrofonu nie trzeba będzie zmieniać, kiedy interfejs w końcu kupisz. To największa praktyczna zaleta mikrofonu z USB i XLR: kupujesz raz.

Ułożenie mikrofonu

Kapsuła jest z przodu, pod gąbką, więc mówisz w czoło mikrofonu, a nie w bok. Gałki w widełkach służą do ustawienia kąta. Poprowadź kabel tak, żeby nie ciągnął mikrofonu i nie leżał na klawiaturze, bo szarpnięcie za kabel przesuwa ramię.

Panel dotykowy

Na górze korpusu jest pasek z pięcioma podświetlonymi przyciskami dotykowymi: głośność słuchawek, wyciszenie i wzmocnienie. Działa dobrze i ładnie się prezentuje, to fajny dodatek do wyglądu. Sięgamy po niego rzadko, bo poziomy ustawiliśmy raz na początku, a wyciszenia praktycznie nie używamy, ale niczego mu nie brakuje.

Nie jest to coś niesamowitego i nie po to kupuje się ten mikrofon. Jest po prostu miłym uzupełnieniem, które pasuje do reszty konstrukcji.

Zawartość zestawu Mozos MKIT-STUDIO-PRO: mikrofon, podstawa i słupek statywu, kabel USB, adapter USB-C, instrukcja i kabel XLR
Zawartość zestawu: mikrofon, statyw, kabel USB-A do USB-C, adapter USB-C, kabel XLR i instrukcja.

Fifine AM8 obok

Fifine AM8 mamy prywatnie, czarny kosztował nas około 300 zł. To rywal z tej samej półki: mikrofon dynamiczny z USB-C, XLR i wyjściem na słuchawki. Różnica leży w materiale. AM8 jest plastikowy, Mozos metalowy, i widać to od pierwszego kontaktu.

Do Fifine wracamy tylko dla pokręteł wzmocnienia i głośności słuchawek, które lubimy bardziej niż dotykowy panel Mozosa. Wzmocnienie i tak ustawiamy na interfejsie, więc dla nas nie ma to znaczenia. Cała reszta należy do Mozosa: metal, statyw, który da się dopasować do biurka, i cena niższa o około 30 zł od tej, którą zapłaciliśmy za AM8.

Za 269,99 zł dostajesz mikrofon, który wygląda i waży jak sprzęt z wyższej półki, łączy się na dwa sposoby (USB na początek, XLR na później) i brzmi ciepło i czysto. Na Discordzie potrafi zabrzmieć jak mikrofon za 700 zł, a w programach audio, gdzie nic go nie wygładza, dalej trzyma poziom. Dobrze radzi sobie z głoskami wybuchowymi nawet bez popfiltra. Nic lepszego w tej cenie nie mieliśmy na biurku.

Ocena 8,5 na 10. Za tę cenę to bardzo dobry mikrofon, a jedyna wyraźna różnica, jaką słychać w naszym użyciu, to ta między USB a XLR: przez XLR brzmi lepiej.

Kupuj, jeśli szukasz dobrego mikrofonu do rozmów, streamów i nagrań za około 270 zł. Odpuść, jeśli wolisz mieć pod ręką fizyczne pokrętła zamiast panelu dotykowego.

Komentarze

Dyskusja

Dołącz do rozmowy pod publikacją.

0 wpisy

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.

Zaloguj się

Brak komentarzy

Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.

Czytaj dalej

Wszystkie wpisy