SPAWNSY

Test sieciowy The Duskbloods padł po 2 godzinach, ale sama gra od FromSoftware zbiera pochwały

Pierwsza sesja zamkniętego testu The Duskbloods, nowej gry FromSoftware na Switch 2, padła przez przeciążone serwery. Sprawdzamy, co udało się przetestować w kolejnych sesjach i dlaczego zgłoszeń było więcej niż do Elden Ring Nightreign.

AutorKamaRedakcja SPAWNSY
Publikacja24 sierpnia 2026
Czytanie4 min
SekcjaGaming
Wyświetlenia2894
Udostępnij
Test sieciowy The Duskbloods padł po 2 godzinach, ale sama gra od FromSoftware zbiera pochwały

Pierwsza sesja zamkniętego testu sieciowego The Duskbloods, nowej gry FromSoftware na Nintendo Switch 2, padła po dwóch godzinach przez przeciążone serwery. Gracze nie mogli się zalogować od samego startu 21 sierpnia, aż studio ogłosiło zamknięcie sesji i przełożenie jej na wieczór tego samego dnia. Reszta weekendowego harmonogramu, cztery kolejne okna testowe do 23 sierpnia, dokończyła się już bez większych przestojów - a sama gra, gdy w końcu ruszyła, zebrała całkiem przychylne pierwsze wrażenia.

Zainteresowanie testem samo w sobie jest wskaźnikiem, ile FromSoftware ma dziś do stracenia na starcie każdej nowej marki: liczba zgłoszeń do The Duskbloods przebiła zapisy na test Elden Ring Nightreign, dotychczasowego hitu studia w formacie multiplayer.

Dla FromSoftware to też pierwszy od czasów Bloodborne przypadek, gdy studio wiąże jedną ze swoich dużych premier z konkretną platformą zamiast wydawać grę wieloplatformowo od startu. The Duskbloods to tytuł konsolowo ekskluzywny dla Nintendo Switch 2, co samo w sobie robi z niego jeden z ważniejszych elementów wizerunkowych nowej konsoli - nie tylko kolejną grę w katalogu studia.

Co to w ogóle jest: osiem osób, cztery fazy, jedna korona

The Duskbloods to gra dla ośmiu graczy w trybie PvPvE, w którym każdy mecz - nazwany Dusk Battle - dzieli się na cztery fazy z rosnącym naciskiem na eliminację. Gracze wybierają jedną z kilkunastu postaci zwanych Bloodsworn, wampirycznych wojowników z unikalną bronią i zestawem umiejętności, a następnie zbierają zasób o nazwie Virtue: zabijając innych graczy i bossów, eksplorując mapę i szukając naznaczonych nim zwłok. Do wygranej potrzeba trójki ocalałych, nie jednej osoby - stąd tymczasowe sojusze i zdrady wpisane w samą konstrukcję rozgrywki.

Osobisty cel gracza (Sigil) potrafi być równie nietypowy co reszta gry: jeden z obiektów dostępnych w teście każe graczowi "poślubić" innego uczestnika meczu i pozostać z nim związanym aż do finałowej fazy, inny stawia go w roli łowcy heretyków polującego na konkretne osoby w lobby. Systemu tego nie dało się w pełni ocenić z samych zapowiedzi - trzeba było go faktycznie przetestować, i właśnie dlatego ten konkretny network test miał większą wagę niż zwykła promocyjna demówka.

Postać z The Duskbloods w akrobatycznym skoku nad gotyckimi dachami
Wysoka mobilność powietrzna to jeden z elementów, które odróżniają The Duskbloods od Bloodborne i Elden Ring.

Co potwierdziły pierwsze wrażenia, a co wciąż budzi wątpliwości

Dziennikarze i gracze z dostępem do testu chwalą przede wszystkim płynność - netcode trzymał się dobrze nawet w starciach ośmiu graczy naraz, co dla network testu jest wynikiem ponadprzeciętnym. Chwalone jest też samo poczucie, że gra nie kopiuje żadnego istniejącego tytułu multiplayer: niedrogaliniowa ścieżka do zwycięstwa i konstrukcja faz robią z Dusk Battle coś innego niż typowe battle royale.

Są też realne zastrzeżenia. Rozwój postaci przez tak zwane Blood Rose ulepszenia daje raczej przyrostowe wzmocnienia statystyk niż zmiany stylu gry, co część testujących odczytuje jako ryzyko powtarzalności w dłuższej perspektywie. Broń i umiejętności dystansowe wypadają w ocenie graczy zauważalnie mocniej niż walka w zwarciu, przez co pojedynki PvP potrafią zamieniać się w wymianę skoków i strzałów zamiast starcia na miecze, które kojarzy się z resztą dorobku studia.

Awaria, którą FromSoftware już przerabiało

Padnięcie serwerów pierwszego dnia ma już swój precedens w historii studia - dokładnie ten sam scenariusz spotkał wcześniej network test Elden Ring Nightreign, a FromSoftware zrekompensowało to wtedy dodatkową, nieplanowaną sesją testową. Powtórka tego samego problemu przy zupełnie nowej marce sugeruje, że skala zainteresowania regularnie przerasta założenia studia co do obciążenia infrastruktury, nie że to pojedynczy incydent.

Dla gracza planującego kupno konkretny wniosek jest prosty: The Duskbloods na pierwszy dzień premiery może odziedziczyć te same problemy z serwerami, które widzieliśmy teraz w mniejszej skali. FromSoftware ma historię trzymania terminów premier bez opóźnień nawet po kłopotliwych testach, więc bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wypuszczenie gry zgodnie z planem i łatanie infrastruktury na żywo, niż przesunięcie daty.

Server test, który pada po dwóch godzinach, zwykle byłby dla nas sygnałem ostrzegawczym samym w sobie. W przypadku The Duskbloods jest odwrotnie: to, co gracze zdążyli faktycznie rozegrać w kolejnych czterech sesjach, brzmi jak jeden z ciekawszych multiplayerowych pomysłów tego roku, a nie kolejna próba podczepienia się pod modę na battle royale. Koncept ośmiu graczy, czterech faz i osobistych celów w rodzaju wymuszonego "małżeństwa" z rywalem to coś, czego w tej formie nie robi żadna inna duża produkcja.

To jednocześnie gra, która wciąż ma za sobą tylko jeden pełny weekend publicznych testów, z realnymi znakami zapytania przy rozwoju postaci i balansie broni dystansowej. FromSoftware zbudowało reputację na dopracowywaniu formuły między testem a premierą, więc największym pytaniem nie jest, czy koncept się broni - broni się już teraz - tylko czy studio zdąży wygładzić te konkretne problemy, zanim gra trafi na Switch 2 na dobre.

Komentarze

Dyskusja

Dołącz do rozmowy pod publikacją.

0 wpisy

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.

Zaloguj się

Brak komentarzy

Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.

Czytaj dalej

Wszystkie wpisy
Gaming

Strikers Club wchodzi dziś jako darmowa alternatywa dla Rematch

Belgijskie studio Oddshot Games startuje z Strikers Club, darmową na zawsze fizyczną piłką nożną, która wprost odpowiada na to, co zepsuło Rematch: cenę i live-service. Sprawdzamy, co realnie oferuje ten tytuł w dniu premiery i czy ma szansę utrzymać graczy tam, gdzie konkurencja ich straciła.

Flavi17.07.20264 min