Zowie przez ostatnie lata praktycznie nie ruszało segmentu dużych, bezprzewodowych myszek, mimo że to właśnie duże, symetryczne kształty EC i FK zbudowały markę w scenie CS2. Teraz to się zmienia naraz w dwóch kierunkach: firma ogłosiła FK1-DW i ZA12-DW, pierwsze od dłuższego czasu duże modele bezprzewodowe, a w tle trwa osobna, znacznie ciekawsza historia: mysz sygnowana przez donka, testowana już na turnieju, ale wciąż nieoficjalnie potwierdzona przez samą markę.
FK1-DW i ZA12-DW: powrót dużych kształtów
Oba modele ważą po 55 gramów i różnią się głównie profilem: FK1-DW jest niższy i bardziej wydłużony, ZA12-DW wyższy i lepiej dopasowany do większych dłoni. Obie myszki dostały nową obudowę z bardziej skośnymi ściankami bocznymi, co ma poprawić chwyt przy szybkim przestawianiu i podnoszeniu myszki, czyli dokładnie to, na co narzekali gracze przy starszych, bardziej pudełkowatych kształtach Zowie. Odbiornik bezprzewodowy pełni jednocześnie funkcję stacji ładującej, więc nie trzeba nosić osobnego kabla do doku.
4000 Hz pollingu wygląda na świadomy wybór inżynierski. Zowie mogło pójść w stronę 8000 Hz, jak część konkurencji, ale wybrało niższą wartość, która wciąż daje realny skok względem standardowego 1000 Hz, kosztem znacznie mniejszym dla baterii. Na start obie myszki są dostępne wyłącznie w bieli. W Europie sprzedaż bezpośrednio przez Zowie rusza pod koniec lipca, a na Amazonie we wrześniu. W Stanach oficjalny sklep marki startuje w sierpniu, Amazon również we wrześniu. Cena wciąż nie została oficjalnie podana; pojedyncze źródła spekulują o okolicach 189 dolarów, ale to na razie tylko domysł, nie potwierdzona informacja, więc nie warto traktować tej liczby jako pewnika.
Zagadka: mysz donka
Równolegle do premiery FK1-DW i ZA12-DW toczy się druga, osobna historia. Podczas BLAST Bounty Winter 2026 Danil "donk" Kryshkovets zaczął grać nową, bezprzewodową myszką Zowie bez przycisków bocznych, testując ją w warunkach turniejowych. Informację o współpracy potwierdził na streamie Leonid "chopper" Vishnyakov, były kapitan Team Spirit, mówiąc wprost, że donk pracuje z Zowie nad spersonalizowanym modelem. To jednak wciąż potwierdzenie ze strony osoby trzeciej, nie oficjalny komunikat samego Zowie, więc traktujemy to jako wiarygodny, ale nieoficjalny trop, dopóki marka sama się nie wypowie.
Z tego, co widać na zdjęciach i w relacjach z turnieju, mysz donka to symetryczna konstrukcja bez przycisków bocznych, ważąca około 65 gramów, z sensorem PixArt 3395 i pollingiem do 4000 Hz. Brak bocznych przycisków to decyzja pod bardzo konkretny styl gry: donk gra agresywnie, dużo strzela z ruchu, i dla tego typu riflowania dodatkowe przyciski po bokach są raczej przeszkodą niż realnym atutem. Status projektu na sierpień 2026 to wciąż "coming soon" - mysz jest testowana, ale nie trafiła jeszcze do oficjalnej sprzedaży.
Dlaczego to ma znaczenie dla sceny CS2
Zowie zbudowało swoją pozycję w CS2 i CS:GO właśnie na dużych, symetrycznych kształtach, EC i FK, używanych przez pokolenia zawodowych graczy, zanim rynek zalały lekkie, bezprzewodowe konstrukcje od Logitecha i Razera. Linia EC, jedna z pierwszych myszek Zowie, która realnie przeszła na bezprzewodowość, straciła w ostatnich latach część użytkowników na rzecz lżejszej konkurencji, ale wciąż pozostaje jednym z popularniejszych wyborów w scenie zawodowej według aktualnych zestawień sprzętu graczy. To pokazuje, że duży, ciężki kształt nie wyszedł z mody, po prostu przez długi czas brakowało dla niego świeżej, bezprzewodowej alternatywy prosto od samej marki.
Ostatnie lata to był dla Zowie czas relatywnej ciszy właśnie w tym segmencie: konkurencja poszła w stronę coraz lżejszych, coraz bardziej podkręconych specyfikacjami myszek, a Zowie trzymało się bardziej zachowawczej linii produktowej. Powrót dużych kształtów w wersji bezprzewodowej to sygnał, że marka nie oddaje tego segmentu bez walki, a ewentualna mysz donka, jeśli faktycznie trafi do sprzedaży, byłaby pierwszą od lat prawdziwie nową sygnaturką Zowie stworzoną z myślą o konkretnym, aktywnym zawodniku najwyższego poziomu, a nie odgrzewaną wersją starszego kształtu z nazwiskiem gracza doklejonym na pudełku.
FK1-DW i ZA12-DW zostają przy klasycznych przełącznikach optycznych, w momencie gdy rozmowa o sprzęcie do CS2 po stronie klawiatur kręci się właśnie wokół magnetycznych konstrukcji Hall Effect. Zowie stawia w tym segmencie na sprawdzoną, prostą konstrukcję i dopracowaną wagę zamiast pościgu za nowym typem sensora, co samo w sobie jest deklaracją: marka wierzy, że dobry kształt i stabilny sensor optyczny wciąż wygrywają z modą na najnowszą technologię, przynajmniej w myszkach do CS2. Historia klawiatur pokazała, że Hall Effect potrafi dodać realną wartość, ale w segmencie myszy różnica między dobrym sensorem optycznym a magnetycznym jest dziś dużo mniej wyraźna niż marketing sugeruje.
Prawdziwy test i tak przyjdzie dopiero z ceną. Jeśli FK1-DW i ZA12-DW wylądują w okolicach spekulowanych 189 dolarów, trudno będzie bronić tej stawki wobec konkurencji o podobnej wadze i pollingu, dostępnej wyraźnie taniej. Jeśli Zowie zejdzie niżej, ma szansę realnie odzyskać część graczy, którzy przez ostatnie lata przesiedli się na inne marki właśnie z braku aktualnej, bezprzewodowej alternatywy w klasycznym, dużym kształcie.





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.