Jeszcze rok temu łatwo było machnąć ręką na segment tanich chińskich myszek i wrzucić go do jednego worka z kopiami znanych kształtów. MCHOSE L7 Pro+ pokazuje jednak, że ten rynek zdążył już dojrzeć. To nadal nie jest produkt o renomie Razera czy Logitecha, ale po kilku dniach intensywnego grania z tą myszą mam jasność: budżetowy segment bardzo mocno goni liderów.
L7 Pro+ nie broni się wyłącznie niską ceną. Mysz robi świetne wrażenie, ponieważ za rozsądne pieniądze oferuje parametry i ergonomię, które w codziennej grze w niczym nie odstają od znacznie droższych rywali.
Dla graczy Counter-Strike'a 2 czy Valoranta to bardzo ciekawa propozycja. Za ułamek ceny flagowców otrzymujemy kształt pod claw grip, niezwykle niską wagę, sprawdzony sensor i oprogramowanie, z którym praca to czysta przyjemność.
MCHOSE L7 Pro+ w skrócie
Na papierze te parametry wyglądają podejrzanie dobrze. 43 gramy wagi, sensor PAW3395, 8K polling i bezprzewodowość zazwyczaj oznaczają spore kompromisy – trzeszczący plastik, kiepskie przyciski albo toporny software. W L7 Pro+ kompromisy są jednak rozłożone o wiele rozsądniej.
Ergonomia i chwyt
Kształt L7 Pro+ nie jest neutralny. Mamy tu wyraźny garb przesunięty ku tyłowi oraz dość wąski przód. Taka ergonomia idealnie pasuje do chwytów typu claw grip lub relaxed claw. Kiedy chwyciłem mysz, moje palce i nadgarstek od razu ułożyły się w pozycji ułatwiającej szybkie mikro-korekty.
Mysz prowadzi się bardzo lekko, a niska waga nie sprawia wrażenia obcowania z pustą wydmuszką. Ślizgacze pracują gładko na podkładce materiałowej, co pozwala na pełną kontrolę przy gwałtownych ruchach. Dopiero przy mocniejszym uścisku boków czuć minimalne ugięcie plastiku, co przypomina o budżetowym rodowodzie tego modelu.
Sensor i działanie bezprzewodowe
PixArt PAW3395 to klasyka gatunku – sensor jest precyzyjny, nie gubi się przy szybkich ruchach i nie wymaga żadnych poprawek. W realnym meczu CS2 mysz zachowuje się bardzo responsywnie. Przejścia między kliknięciami a ruchem celownika są natychmiastowe.
Muszę jednak wspomnieć o drobnej wadzie: w mojej sztuce przy agresywnym odkładaniu myszy na podkładkę (slam-click) sporadycznie dochodziło do rejestracji przypadkowego kliknięcia lewym przyciskiem. Trzeba też pamiętać, że stabilność sygnału 2.4 GHz przy 8000 Hz potrafi mocno obciążyć baterię. Jeśli zależy nam na długim czasie pracy, lepiej pozostać przy stabilnym 1000 Hz.
Klik i przyciski
Przyciski główne pracują twardo, z wyraźnym i głośnym klikiem. Odskok jest zdecydowany, choć nie ma tu tej niesamowitej lekkości, którą czuć w topowych myszkach premium. Przez pierwsze godziny moje palce musiały przyzwyczaić się do twardszego oporu, ale po dłuższej sesji przestałem na to zwracać uwagę. Rolka przewijania działa poprawnie, ma wyczuwalne punkty aktywacji i nie hałasuje.
Dedykowane oprogramowanie MCHOSE Hub
Do konfiguracji myszy służy dedykowany program MCHOSE Hub. Na szczęście aplikacja nie obciąża systemu ani nie wymaga ciągłej pracy w tle – po skonfigurowaniu odświeżania, opóźnienia kliku (debounce time) czy wysokości LOD, możemy ją zamknąć, a wszystkie ustawienia zostaną zapisane bezpośrednio we wbudowanej pamięci myszy.
Co mogłoby być lepsze?
- Specyficzny kształt. Mysz jest mała i wyprofilowana pod claw grip, więc gracze z większymi dłońmi lub preferujący palm grip nie znajdą tu wygody.
- Czas pracy na baterii. Przy najwyższych ustawieniach odświeżania (8000 Hz) ładowanie będzie częstym rytuałem.
- Zjawisko slam-click. Sporadyczne przypadkowe kliknięcia przy mocnym opuszczeniu myszy na podkładkę wymagają korekty w oprogramowaniu (zwiększenia opóźnienia debounce).





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.