Solo deweloper z holenderskiego Groningen wypuścił dziś grę, nad którą pracował samodzielnie od podstaw. The Left Behind, zombie survival osadzony w typowo holenderskim krajobrazie, wystartował 27 lipca 2026 roku na Steam. W ciągu pierwszej doby zebrał ocenę „Negatywne" przy 46 recenzjach, z czego zaledwie 13 procent poleca zakup.
Winić o cyniczny cash-grab byłoby jednak nieuczciwe wobec tego, co autor gry, Justin Jager, napisał tydzień przed premierą. Osiem dni wcześniej opublikował na Steam post zatytułowany wprost „Here's what you're actually buying" i uczciwie wypisał, czego w grze nie ma. Problem w tym, że część recenzji z dnia premiery zarzuca dokładnie te rzeczy, które sam opisał z wyprzedzeniem - obok zarzutów, których nikt nie zapowiadał.
Ambitny plan jednego człowieka
The Left Behind łączy dwa rozpoznawalne wzorce: eksplorację i perspektywę z DayZ oraz przyspieszające w nocy zagrożenie z Dying Light, bez kopiowania PvP pierwszego i parkouru drugiego. Gracz sam albo z trójką znajomych plądruje ponad 500 budynków w ręcznie zaprojektowanej holenderskiej wsi, zarządza głodem, pragnieniem i zdrowiem, a każdej nocy odpiera coraz silniejsze fale zombie. Gra działa na Unreal Engine 5, ma tryb fabularny na jedną do trzech godzin, tryb przetrwania, tryb fal i wolną eksplorację.
Za całością stoi jedna osoba działająca pod marką Extrude. Demo krążyło od czerwca, wzięło udział w Steam Next Fest, więc gra miała za sobą realny okres testów publicznych, zanim trafiła do sprzedaży w cenie 41,84 złotych. Wczesny dostęp albo demo prowadzące do głośnej premiery 1.0 to sprawdzona droga w tej branży - Palworld przeszedł ją kilka tygodni temu i wrócił do niemal 856 tysięcy jednoczesnych graczy. The Left Behind pokazuje, że ta sama droga prowadzi też w zupełnie inne miejsce.
Zapowiedzi przed premierą studziły oczekiwania w jednym konkretnym miejscu: recenzenci z góry pisali, że przy tak małym budżecie nikt nie powinien liczyć na warstwę narracyjną porównywalną z The Last of Us. Reszta zapowiedzi brzmiała ambitnie - w pełni eksplorowalne budynki i zagrożenie, które co noc rośnie - i to właśnie na tle tych zapowiedzi rozjeżdża się odbiór dnia premiery.
Deweloper uprzedzał: krótka historia, bez zapisu gry
W poście sprzed premiery Jager wprost napisał, że gra nie ma systemu zapisu - to świadoma decyzja projektowa, nie luka, którą zapomniał domknąć. Fabuła ma trwać jedną do trzech godzin i jest pomyślana wokół mechaniki permadeath: śmierć oznacza start od zera, a bez tego napięcia, jak tłumaczył, historia miałaby mniej sensu. Tym samym tonem zapowiedział walkę bliższą arkadzie niż realizmowi oraz brak dedykowanych serwerów - kooperację hostuje się samodzielnie. Na koniec dodał, że po długiej rundzie testów gra powinna być „98 procent wolna od błędów".
To ostatnie zdanie zestarzało się najgorzej ze wszystkich. W recenzjach z dnia premiery gracze opisują zawieszenia po kilku minutach, rozłączenia z serwerem hosta i błędy w zachowaniu przeciwników - żadnego z tych problemów Jager nie zapowiadał.
Co gracze zarzucają najczęściej
Steam sortuje recenzje według liczby głosów „pomocne", co daje dość dokładny obraz tego, które zarzuty trafiły w realny problem, a które są pojedynczą frustracją. Pięć wątków powtarza się w najbardziej ocenianych recenzjach z 27 lipca.
Dwa z tych pięciu punktów - brak zapisu i toporna, arkadowa walka - to dokładnie to, co Jager opisał tydzień wcześniej jako świadomy wybór. Pozostałe trzy nie pojawiły się w żadnej zapowiedzi.
„Jestem Holendrem i mieszkam blisko tego miasta, więc zabawnie widzieć je jako grę o zombie - ale to jedyny plus. Gra jest słabo zoptymalizowana i mocno się cięgnie. Ruch jest dziwny, a przy skoku i uderzeniu zawisasz w powietrzu. Zombie bywają nienaturalnie szybkie, a gdy cię trafią, nie możesz strzelać. Mysz jest strasznie 'pływająca' i po prostu źle się czuje."
— recenzja Steam z 27 lipca 2026, 43 głosy „pomocne"
Wymagania minimalne mówią o Core i5-8400 albo Ryzenie 3 3300X i karcie GTX 1060 3GB - sprzęt sprzed niemal dekady. Jeden z recenzentów opisuje jednak spadki płynności i "duszenie się" gry na RTX 5070, czyli karcie klasy dzisiejszego high-endu, nawet przy najniższych ustawieniach graficznych. Rozjazd między deklarowanymi wymaganiami a realnym zapotrzebowaniem silnika to osobny problem od tego, co Jager opisywał w swoim poście - i akurat ten nie pojawia się w żadnej zapowiedzi.
Zarzut, którego oficjalny dokument nie potwierdza
Najgłośniejszy i najczęściej cytowany wątek w recenzjach to podejrzenie, że gra powstała głównie za pomocą narzędzi AI - stąd żarty w stylu „wpisz w ChatGPT prośbę o grę zombie i dostaniesz coś płynniejszego". To poważny zarzut wobec solowego twórcy, więc warto sprawdzić, co na ten temat mówi oficjalny dokument, a nie tylko wrażenie graczy.
Steam wymaga teraz od wydawców oświadczenia o treściach generowanych przez AI. W przypadku The Left Behind Extrude zadeklarował jedno konkretne zastosowanie: „AI zostało użyte do przetłumaczenia gry na wiele języków, żeby historia dotarła do większej liczby odbiorców". Deklaracja nie obejmuje grafiki, animacji ani kodu gry. Nie znaczy to automatycznie, że wszystkie modele czy animacje powstały ręcznie - deklaracja producenta to oświadczenie, nie audyt zewnętrzny - ale najostrzejsza wersja zarzutu, że cała gra to produkt AI, nie ma w niej żadnego pokrycia.
Ciekawiej wygląda to zestawione z resztą recenzji: część graczy, która pisze o "asset flipie", w tym samym akapicie opisuje bardzo konkretne, ręcznie odtworzone elementy holenderskiego krajobrazu - w tym jeden recenzent, który przyznaje, że mieszka blisko odwzorowanego miasta i rozpoznaje po detalach. Wygląda to bardziej na grę zbudowaną w pośpiechu z gotowych zasobów Unreal Marketplace niż na materiał wygenerowany od zera przez AI, ale żadna z tych dwóch rzeczy nie robi z niej gry, która działa poprawnie w dniu premiery.
Co to oznacza, jeśli akurat się wahasz
Kilka rzeczy warto sprawdzić, zanim padnie decyzja o zakupie. Steam zwraca pieniądze bez pytań przy mniej niż dwóch godzinach gry i mniej niż czternastu dniach od zakupu - w tym przypadku to praktycznie tyle, ile trzeba, żeby ocenić, czy problemy z wydajnością dotyczą też twojego sprzętu. Darmowe demo od czerwca wciąż jest dostępne i pozwala sprawdzić to bez ryzykowania 41,84 złotych. Gra nie ma też polskiego interfejsu ani napisów - obsługiwane języki to między innymi angielski, niemiecki, holenderski i portugalski brazylijski, ale nie polski.
Steam potrafi zbudować hype w kilka godzin i równie szybko go zniszczyć. Kilka dni temu Dear Passengers zebrało pół miliona wishlistów, zanim ktokolwiek zdążył w to zagrać. The Left Behind pokazuje drugą stronę tego samego mechanizmu: platforma, na której solowy deweloper może wypuścić grę bez żadnej dodatkowej weryfikacji, to ta sama otwartość, która kilka tygodni wcześniej pozwoliła oszustowi okraść graczy na 220 tysięcy dolarów zanim ktokolwiek zareagował. To dwie różne skale problemu - jedna to źle wykonana gra, druga to przestępstwo - ale obie wynikają z tego samego braku wstępnej kontroli jakości na Steamie.





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.