1 lipca Sony ogłosiło na PlayStation Blog, że od stycznia 2028 roku przestanie produkować fizyczne płyty dla nowych gier na PlayStation. Trzy tygodnie później petycja "Don't Kill the Disc" na Change.org przekroczyła 300 tysięcy podpisów i wciąż rośnie. Sony nazywa to naturalnym kierunkiem rozwoju rynku. Własne dane firmy pokazują coś prostszego: płyta przynosi Sony 65 procent przychodu z gry, a wersja cyfrowa całe 100 procent.
Co dokładnie się kończy, a co zostaje
Zmiana dotyczy wyłącznie nowych tytułów wydawanych po styczniu 2028 roku. Gry, które trafiły na rynek wcześniej, nie znikną z półek w wersji pudełkowej, a konsole PlayStation nadal będą czytać płyty, które już istnieją. Sid Shuman, dyrektor ds. komunikacji treści w Sony Interactive Entertainment, opisał tę decyzję jako dopasowanie się do tego, jak większość społeczności PlayStation już dziś kupuje gry, powołując się na jeden kwartał finansowy, w którym sprzedaż cyfrowa sięgnęła 85 procent całości.
Problem w tym, że to konkretny wynik jednego kwartału, nie stała reguła, a długoterminowy trend, choć realny, jest łagodniejszy: cyfrowy udział w sprzedaży gier na konsolach Sony rósł z około 13 procent w 2013 roku do blisko 80 procent w 2025, według danych Ampere Analysis. Sony wybrało do komunikatu liczbę, która wygląda najbardziej przekonująco.
Prawdziwy powód nie tam, gdzie Sony go stawia
Gra sprzedana cyfrowo trafia do Sony w całości, bez marży dla dystrybutorów, producentów płyt czy sklepów stacjonarnych. Gra na płycie zostawia firmie około 65 procent tej kwoty. Przy skali sprzedaży PlayStation ta różnica liczona jest w setkach milionów dolarów rocznie, i to ona, a nie deklarowane "dopasowanie do preferencji graczy", tłumaczy wybór momentu i stanowczość tej decyzji.
Serkan Toto, szef firmy analitycznej Kantan Games, powiedział wprost serwisowi IGN, że Sony niemal na pewno przewidziało tę falę krytyki i po prostu zamierza przeczekać burzę. Nic w reakcji firmy na 300 tysięcy podpisów pod petycją tego nie podważa: żadnej zmiany planów, żadnego oficjalnego ustępstwa, tylko cisza po jednym komunikacie z 1 lipca.
Dlaczego to więcej niż sentyment do pudełek na półce
Autorzy petycji, prowadzonej przez niezależnego kanadyjskiego sprzedawcę PNP Games, nie walczą wyłącznie o nostalgię. Gra na płycie działa nawet wtedy, gdy wydawca zdejmie ją ze sklepu cyfrowego: Microsoft zdjął niedawno Forza Horizon 4 z Xbox Store, ale posiadacze płyty wciąż mogą ją zainstalować i grać na Xbox One czy Xbox Series. Gra wyłącznie cyfrowa, której licencję wydawca cofnie, po prostu przestaje istnieć dla gracza, niezależnie od tego, ile za nią zapłacił.
Twórca Hideo Kojima ostrzegał w podobnym kontekście przy okazji własnej gry Positron, że gracze nie będą właścicielami danych, tylko licencjobiorcami chwilowego dostępu do nich. To ostrzeżenie pasuje do sytuacji Sony niemal jeden do jednego. Brytyjskie stowarzyszenie sprzedawców gier ERA dorzuciło twarde liczby: 25 procent graczy poniżej 25 roku życia wciąż kupuje płyty, a rynek gier fizycznych w Wielkiej Brytanii przekroczył w 2025 roku 300 milionów funtów. ERA nazwało decyzję Sony "triumfem korporacyjnej wygody nad wyborem konsumenta".
Xbox idzie dokładnie tą samą drogą, tylko ciszej
Sony nie działa w próżni. Xbox Series S nigdy nie miał napędu na płyty, istnieje też w pełni cyfrowa wersja Series X, a raporty o kolejnej generacji konsoli, określanej roboczo jako Project Helix, sugerują rezygnację z napędu optycznego w ogóle. Microsoft testuje jednocześnie funkcję zamiany płyt na cyfrowe kopie starszych gier z Xbox One i Series, choć bez wsparcia dla płyt z Xbox 360 czy oryginalnego Xboksa.
Warto pamiętać, że Microsoft już raz sparzył się na podobnym pomyśle: w 2013 roku, przy premierze Xboksa One, firma zaproponowała koncepcję cyfrowej biblioteki gier powiązanej z kontem, którą można było odsprzedawać i pożyczać znajomym. Reakcja graczy była na tyle ostra, że Microsoft wycofał się z planu jeszcze przed premierą konsoli. Trzynaście lat później branża próbuje dokładnie tego samego, tylko w mniej spektakularnych krokach rozłożonych w czasie.





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.