1 września Departament Sprawiedliwości USA złożył w sądzie federalnym na Manhattanie oficjalne stanowisko rządu w sprawie New York Timesa przeciwko OpenAI i Microsoftowi. To pierwszy raz w historii, kiedy amerykański rząd zajął jakiekolwiek stanowisko w sporze o trenowanie modeli AI na cudzych treściach. DOJ napisał wprost, że trenowanie dużych modeli językowych na tekstach chronionych prawem autorskim to dozwolony użytek, a ograniczanie rozwoju AI przez błędną interpretację tego prawa zagraża amerykańskiemu bezpieczeństwu narodowemu. New York Times odpowiedział równie ostro, oskarżając administrację o stawanie po stronie firm wartych biliony dolarów kosztem twórców.
Sprawa, która ciągnie się od 2023 roku
New York Times pozwał OpenAI i Microsoft 27 grudnia 2023 roku, żądając zaprzestania trenowania modeli na artykułach gazety bez zgody i wynagrodzenia. Zarzuty w pozwie obejmują naruszenie praw autorskich bezpośrednie i pośrednie, złamanie przepisów DMCA, nieuczciwą konkurencję i rozmycie znaku towarowego. Jeden z konkretnych zarzutów dotyczy Wirecutter, serwisu z recenzjami produktów należącego do Timesa: gazeta twierdzi, że odpowiedzi GPT usuwają linki afiliacyjne do produktów, pozbawiając wydawcę prowizji, które trafiają zamiast tego do OpenAI i Microsoftu.
Sprawa przez dwa lata przechodziła przez sąd bez większego rozstrzygnięcia, aż w marcu 2025 roku sędzia Sidney Stein odrzucił większość wniosków OpenAI o oddalenie pozwu, pozwalając większości zarzutów Timesa iść dalej do procesu. W styczniu 2026 roku ten sam sędzia zatwierdził decyzję sędzi śledczej Wang, nakazującą OpenAI wydać 20 milionów zanonimizowanych logów rozmów z ChatGPT, jedną z największych decyzji dowodowych w historii sporów o AI. Times od maja 2026 roku przegląda te logi w poszukiwaniu dowodów na to, jak model faktycznie korzystał z artykułów gazety. Termin rozprawy głównej wciąż nie jest wyznaczony, ale postępowanie dowodowe przed wyrokiem uproszczonym zamknęło się w kwietniu 2026 roku, a sam proces może ruszyć w 2027 roku, jeśli sprawa przetrwa ten etap. To właśnie w tę wciąż otwartą, nierozstrzygniętą sprawę wszedł teraz Departament Sprawiedliwości, po raz pierwszy przedstawiając formalne stanowisko rządu USA.
Rząd już raz się w to mieszał, tylko po cichu
Wrześniowy wniosek DOJ nie pojawił się w próżni. 9 maja 2025 roku Urząd ds. Praw Autorskich USA opublikował trzeci, ostatni raport z serii poświęconej AI i prawu autorskiemu, sto osiem stron ostrożnej, prawniczej analizy. Wniosek urzędu był daleki od prostego „tak, to dozwolony użytek": raport zastrzegał, że dozwolonego użytku nie można zakładać z góry, trzeba go oceniać osobno dla każdego sposobu wykorzystania treningowych danych, a niektórych zastosowań w ogóle nie da się obronić jako dozwolony użytek.
Dzień po opublikowaniu wstępnej wersji tego raportu administracja zwolniła Carlę Hayden, bibliotekarkę Kongresu. Dzień później zwolniono też Shirę Perlmutter, dyrektorkę Urzędu ds. Praw Autorskich, która nadzorowała powstanie raportu. We wrześniowym wniosku DOJ wprost odrzucił analizę własnego urzędu, nazywając ją niewystarczającą. Innymi słowy: ten sam rząd, który rok wcześniej usunął ze stanowisk ludzi odpowiedzialnych za ostrożniejszą wersję tej analizy, teraz formalnie unieważnia samą analizę w sądzie.
Skala: to jedna sprawa z dziesiątek
Spór Timesa z OpenAI to tylko jeden front w znacznie szerszej wojnie sądowej. Anthropic zapłacił we wrześniu 2025 roku 1,5 miliarda dolarów, żeby zamknąć pozew grupy autorów literackich, przy czym sąd rozdzielił sprawę na dwie części: samo trenowanie modeli na książkach uznał za dozwolony użytek, ale przechowywanie pirackich kopii tych książek już nie, co i tak skończyło się wypłatą rzędu 3 tysięcy dolarów za utwór. Firma, która teraz szykuje rekordowe IPO warte 2 biliony dolarów, wolała zapłacić, niż ryzykować precedens w sądzie.
Meta broni się jednocześnie na dwóch frontach: starszy pozew autorów, w tym Sarah Silverman i Richarda Kadreya, częściowo oddalony w 2024 roku, ale z podtrzymanymi głównymi zarzutami o naruszenie praw autorskich, oraz nowy pozew z 2026 roku od pięciu wydawców (Hachette, Macmillan, McGraw Hill, Elsevier, Cengage) i pisarza Scotta Turowa. W Wielkiej Brytanii Getty Images w listopadzie 2025 roku wycofało swoje główne zarzuty przeciwko Stability AI w trakcie procesu, zostając tylko z wąskim zwycięstwem w sprawie znaku towarowego, choć osobna sprawa w USA dopiero się zaczyna. Każda z tych spraw osobno kształtuje to, jak sądy rozumieją dozwolony użytek przy trenowaniu AI, a stanowisko DOJ w sprawie Timesa ma wagę właśnie dlatego, że dotyczy zasady, która przełoży się na wszystkie pozostałe.
Rząd, który jednocześnie sądzi i inwestuje
Wniosek DOJ nabiera innego wymiaru w zestawieniu z osobną, wciąż trwającą rozmową: OpenAI negocjuje z administracją Trumpa przekazanie rządowi USA bezpośredniego udziału w firmie rzędu pięciu procent, a Sam Altman osobiście przedstawiał tę propozycję jako część szerszej strategii. Nat Purser z Public Knowledge ujął problem wprost: rząd jako jednoczesny udziałowiec i regulator ma mniejszy interes w egzekwowaniu zasad bezpieczeństwa, które mogłyby obniżyć wartość jego własnej inwestycji. Departament Sprawiedliwości broniący w sądzie interesu OpenAI w sporze o prawa autorskie w tym samym miesiącu, w którym ta sama administracja negocjuje udział w kapitale spółki, nie musi oznaczać złej wiary. Wystarczy, że wygląda dokładnie tak, jak wygląda, żeby podważyć wiarygodność stanowiska DOJ jako neutralnej analizy prawa. To już nie pierwszy raz w tym roku, kiedy relacje OpenAI budzą pytania o zaufanie: firma we wrześniu odcięła Cursora od swoich modeli, tłumacząc to brakiem zaufania do nowego właściciela edytora, więc sama zna wagę tego słowa, kiedy stosuje je wobec innych.
Co DOJ właściwie powiedział
Argumentacja rządu opiera się na pojęciu przekształcenia. Model AI, według DOJ, nie wykorzystuje artykułu w taki sposób, w jaki autor chciał, żeby czytelnik go wykorzystał, czyli do informowania czy rozrywki. Zamiast tego zamienia tekst na reprezentacje liczbowe i uczy się z nich zależności statystycznych dotyczących słownictwa, składni i wiedzy, co pozwala modelowi przewidywać kolejne fragmenty tekstu i wykonywać zadania od edycji po tłumaczenie. To, zdaniem DOJ, czyni ten proces „wyjątkowo przekształcającym" w rozumieniu prawa autorskiego, a korzyści dla społeczeństwa płynące z rozwoju AI przewyższają potencjalne szkody konkurencyjne dla wydawców.
Departament zastrzegł jednocześnie, że złożone stanowisko to tylko „statement of interest", formalny sposób na przedstawienie poglądu rządu bez stawania się stroną procesu. Taki wniosek nie ma mocy wiążącej i sędzia może go całkowicie zignorować. To jednak pierwszy raz, kiedy rząd USA w ogóle zabrał głos w tego typu sprawie, więc waga tego dokumentu wykracza poza jego formalny status: sędziowie w innych, wciąż toczących się procesach będą wiedzieć, jak administracja czyta to prawo.
W amerykańskim prawie autorskim dozwolony użytek ocenia się według czterech czynników: celu i charakteru wykorzystania, natury oryginalnego dzieła, ilości wykorzystanego materiału oraz wpływu na rynek zbytu oryginału. DOJ w swoim wniosku uderza głównie w pierwszy i czwarty czynnik: trenowanie modelu, według tej argumentacji, ma inny cel niż czytanie artykułu, więc nie konkuruje z nim bezpośrednio na rynku. Times replikuje dokładnie w tym punkcie, wskazując usunięte linki afiliacyjne Wirecutter jako konkretny, policzalny dowód na to, że konkurencja rynkowa jednak istnieje.
Odpowiedź Timesa
Rzecznik New York Timesa, Graham James, nazwał to wprost sojuszem administracji z „firmami wartymi biliony dolarów" kosztem amerykańskich twórców. Propozycja pozwalająca firmom brać treści bez zgody i wynagrodzenia, według Timesa, podważa trwałość treści tworzonych przez ludzi, na których sama sztuczna inteligencja musi bazować, żeby w ogóle działać. To zdanie trafia w sedno realnego napięcia w tej sprawie: modele językowe potrzebują dopływu nowych, jakościowych tekstów, żeby zachować aktualność, a każdy wydawca, który przegra taki proces bez rekompensaty, ma mniej powodów, żeby w ogóle dalej publikować za darmo w internecie.
Argument DOJ o przekształcającym charakterze trenowania modeli ma realne oparcie w prawie autorskim i nie jest wymysłem administracji na potrzeby jednej sprawy. Sądy od lat uznają za dozwolony użytek narzędzia, które przetwarzają cudze treści w coś strukturalnie innego, niż zastępują oryginał, a wyszukiwarki i indeksy tekstowe to sprawdzone precedensy. Problem w tym, że DOJ w tej samej wypowiedzi jednym zdaniem odrzucił sto osiem stron ostrożnej analizy własnego urzędu, opublikowanej rok wcześniej przez ludzi, których administracja zwolniła dosłownie dzień po jej wydaniu. To dokończenie decyzji podjętej już w maju 2025 roku, tyle że wtedy personalnie, a teraz formalnie w sądzie, a nie neutralne prawnicze stanowisko znikąd. Negocjowany w tym samym czasie pięcioprocentowy udział rządu w OpenAI tylko pogłębia ten problem: nawet gdyby argument o przekształcającym charakterze treningu był prawniczo nienaganny, trudno go czytać jako bezstronny, kiedy autor wniosku może wkrótce zostać częściowym właścicielem strony, po której staje.
Dla branży AI to stanowisko jest bezcenne niezależnie od tego, czy sędzia Stein przyzna mu jakąkolwiek wagę. Firmy takie jak OpenAI i Anthropic płacą prawnikom, żeby cytowali dokładnie takie dokumenty w każdym kolejnym procesie, a mają ich przed sobą dziesiątki, od Mety po Stability AI. Ugoda Anthropic na 1,5 miliarda dolarów pokazała, że nawet firma przekonana o swojej racji woli zapłacić, niż ryzykować złe orzeczenie z możliwością odwołania. Stanowisko rządu zmienia ten rachunek, bo obniża ryzyko przegranej w sądzie, a tym samym obniża też cenę, jaką AI-firmy muszą płacić wydawcom za spokój.
Największym przegranym w tym układzie są mniejsi wydawcy bez budżetu Timesa na wieloletni proces sądowy. New York Times może sobie pozwolić na kontynuowanie tej sprawy przez kolejne lata niezależnie od tego, co powie DOJ. Lokalna redakcja czy niezależny serwis dziennikarski, którego treści też trafiły do zbiorów treningowych, takiego luksusu nie ma, a stanowisko rządu właśnie im najbardziej odbiera argument negocjacyjny, zanim jakikolwiek sąd wyda ostateczny wyrok.





Komentarze
Dyskusja
Dołącz do rozmowy pod publikacją.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się, aby komentować i odpowiadać innym użytkownikom.
Zaloguj sięBrak komentarzy
Rozpocznij dyskusję jako pierwszy.